Wejścia

poniedziałek, 21 maja 2012

#10

UWAGA! TO OPERA MYDLANA XD WIĘC JEŚLI CZEGOŚ TAKIEGO NIE LUBISZ, NIE CZYTAJ :) 


Początek kwietnia 2011
Jacinda Pirce, początkująca studentka weszła do małej restauracji, przed którą stałą tabliczka z napisem: ZATRUDNIMY KELNERKĘ. Potrzebuję pracy - pomyślała.
- Przepraszam - zwróciła się do kobiety stojącej przy kasie fiskalnej. - Przyszłam w sprawie pracy.
- Mieszkasz tutaj? - Jasinda pokiwała głową. - W takim razie jesteś już przyjęta - uśmiechnęła się ekspedientka.
- Dziękuję. Kiedy mogę zacząć?
- Już. Idź na zaplecze, bierz fartuch i zaczynaj.
Zrobiła co jej kazano i stanęła za ladą. Przyglądała się drzwiom i czekała aż ktoś wejdzie. Rozbrzmiał charakterystyczny dzwonek oznaczający, że ktoś wchodzi. Wesoły chłopak z ciemnymi włosami i plecakiem usiadł przy stoliku, przy oknie. Jasinda westchnęła, poprawiła swój kucyk i podeszła do niego.
- Dzień dobry - powiedziała nieśmiało. - Co podać?
Chłopak podniósł głowę i przez chwilę nie wiedział co powiedzieć. Popatrzył jej w oczy i zapomniał co chciał zjeść. Zamiast odpowiedzieć, spytał o coś innego:
- Studiujesz?
- Tak bardzo widać? - odpięła kołnierzyk przy bluzce.
- Tak trochę. Jestem Liam - znów spojrzał na jej twarz, która przyciągała go jak magnez.
- Jasinda. To może kawę?
- Herbatę.
Dziewczyna odeszła i po chwili wróciła z wrzątkiem, torebką herbaty i filiżanką.

Lipiec 2011
Liam każdego dnia przychodził do kawiarni o tej samej porze. Dogadywał się z Jasindą i z czasem odważył się zaprosić ją na spotkanie. Po kilku niby randkach, zaczęło się pomiędzy nimi rozwijać coś poważniejszego.
Pewnego dnia na spacerze nad wodą ,idąc razem za rękę, chłopak spytał:
- Będziesz moją dziewczyną?
Jasinda uśmiechnęła się. Liam ją przytulił i zaczął skakać po mokrym piasku. Śmiejąc się jak wariaci, opadli na ziemię. Nachylili się do siebie. Powietrze było wypełnione namiętnością. Złączyli swoje usta i całowali z pasją.
- Nie czułem nigdy czegoś takiego.
- Ja też...
W myślach dziewczyny od razu zaczęły przeplatać się obrazki z przeszłości. Rodzice krzyczący na cały dom, kłócący się. Ona sama uciekająca na podwórko do lasu a potem wypadek... Nie była pewna czy chce tego związku, ale na pewno coś do niego czuła. Coś wyjątkowego.

Wrzesień 2011
W tym czasie pojawiło się pierwsze 'kocham'. Po tym wszystkim Jasinda była pewna swoich uczuć. Wciąż jednak bała się być z kimś na poważnie. Wszystko przez rodziców... Liam wiedział o co jej chodzi. Opowiedziała mu. Był dla niej delikatny, czuły... Takiego kogoś potrzebowała.
Pirce stojąc w dużym pokoju u chłopaka, z kubkiem w ręku, wodziła wzrokiem po salonie. Szafa, kanapa, fotel, stolik, Liam, krzesło, zegarek. Chwila, chwila, chwila. Wróć... Liam.
Usiadła mu na kolana. Zamruczał jej do ucha.
- Chodźmy nad wodę.
Złapali się za rękę i wyruszyli na wyznaczone miejsce. Często spędzali tam czas. Weszli na małą łódeczkę, którą często pływali. Oddalili się od brzegu.
- Uwielbiam być tak na wodzie - Jasinda westchnęła.
- O popatrz! - wskazał punkt za nią. Zainteresowana się odwróciła i błądziła wzrokiem po drzewach. Nic nie znalazła.
- Co... - odwróciła się. Siedział przed nią Liam z otwartym pudełeczkiem w ręku. - Ja... - nie mogła nic więcej wydusić.
- Będę delikatny, obiecuję... Będę stosował prezerwatywy - uśmiechnął się.
Jasinda pokiwała ze łzami w oczach głową i rzuciła mu się na szyję.
- Kocham cię - powiedzieli równo. Często im się to zdarzało.
- Przeprowadźmy się do domu moich rodziców - zaproponowała dziewczyna.
- Chcesz tego? - spojrzał na nią.
- Oczywiście.
W kilka dni spakowali swoje rzeczy i zawieźli pod dom na skraju miasta.
- To zaczynamy wielkie rozpakowywanie - stwierdził Liam.
Wnieśli wielkie pudła do domu. Rozpakowywali wszystko powoli, patrząc na coraz to inne przedmioty, które przypominały im o jakimś zdarzeniu z przeszłości. Po kilku dniach wszystko było wyjęte, przygotowane. Liam leżał z głową na kolanach Jasindy i rozmawiali sobie o życiu.
- Wracam znów do pracy - westchnął.
- Przecież nie jest taka zła - pocieszała go.
- Może i nie. Ale wolę być z tobą - pocałował ją.


Maj 2012
Po ponad roku znajomości, w końcu stwierdzili, że nadszedł czas. Jasinda spojrzała na siebie w lusterku.
- Jesteś pewna? - spytała jej przyjaciółka.
- Tak - wzięła głęboki oddech.
Wyszła z budynku i została poprowadzona do ołtarza. Wstrzymała oddech na widok Liama. Już nikt wokół niego dla niej nie istniał. A byli tu wszyscy: Zayn, Harry, Niall, Louis, rodzina. No wszyscy oprócz rodziców Jasindy. Ich już tutaj nie ma...
Kiedy nadeszła pora wyznania sobie wierności, dziewczyna ledwo co wydusiła coś przez łzy. Nigdy się tak nie wzruszyła.
- Możecie się pocałować.
Scena jak z filmu. Zarzuciła mu ręce na szyję i złączyli się w jedność.

Sierpień 2012
Gdzie on jest? - zadręczała się myślami. Jest już 3 AM a Liama nadal nie ma. Ostatnio zdarza się tak coraz częściej. Przyjaciółka Jasindy - Sandy, mówi że dziewczyna zaczyna mieć nerwicę. Kocha Liama, ale ostatnio chłopak zaczyna przeginać. Wraca z pracy o bardzo późnych godzinach. Wiadomo, że robota jest ważna. Ale czy aż tak?
- Wreszcie jesteś! - krzyknęła.
- Tłumaczyłem ci już...
- Zaczynam mieć tego dość. Wiem, że to wszystko jest ważne, ale rodzina też powinna być.
Zaczęli się na siebie wydzierać. Z ich ust wyleciało wiele niemiłych, nieprawdziwych słów. Jasinda z płaczem wybiegła z domu. Dokładnie jak kiedyś, kiedy jej rodzice się kłócili. Wiedziała do czego to prowadzi... Rozstaną się. Będą musieli wziąć rozwód. Wiedziała, żeby z nikim się nie wiązać...
Oparła się o drzewo i dusiła się swoimi łzami.
- Jacinda! - Liam podbiegł do niej. - Przepraszam - złapał ją za rękę. Wyrwała mu ją. - Nie będziemy popełniać błędów twoich rodziców. NIGDY cię nie opuszczę - przytulił ją. - Pamiętam, jak się czuliśmy, gdy siedzieliśmy nad wodą. I za każdym razem, gdy spoglądam na ciebie, jest tak jak za pierwszym razem. Zakochałem się w rozsądnej córce bogatego mężczyzny. Ona jest najlepszą rzeczą, jaka kiedykolwiek była moja.


Marzec 2016
- Mamo, mamo - krzyczał trzy letni chłopczyk. - Tata przyjechał.
Jasinda wyszła na ganek do swojego męża.
- Chodź do mnie - wystawiła do niego ręce. Przytulili się na przywitanie.
- Jak tam nasz synek? - Liam spojrzał na swojego drugiego skarba a potem na brzuch Jasindy - trzeci skarb.
- Już za miesiąc - pogłaskała się. - Idę przygotować stół.
Liam zrzucił z siebie marynarkę i poszedł pokopać piłkę z Codym. Jasinda patrzyła na to wszystko z uśmiechem. Życie naprawdę jej się układa. Nie jedne małżeństwo może jej pozazdrościć. A ma dopiero 25 lat.
- Tataaa! Teraz dla mnie - krzyczał chłopczyk, próbując zabrać tacie piłkę.
- Możecie przyjść na obiad - zawołała mama.


Lipiec 2018
Dzieci skakały po łóżku i wywracały, potykając się o nogi swoich rodziców.
- Kogo my tu mamy? - spytał Liam.
- Cody i Nicholas - powiedziała Jasinda. Przytuliła ich do siebie.
Życie leci dalej a oni wciąż żyją jak dawniej. Nie kłócą się już prawie wcale. Mają dwoje dzieci.
- Chcecie iść nad wodę? - zaproponował Payne.
- Mnie nie musisz pytać - odpowiedziała dziewczyna.
Ubrali się, zjedli śniadanie i ruszyli nad wodę. Jak dawniej, kiedy byli na początkach związku.
- Pamiętasz? - spytała.
- Taaak.
Pochlapali się z dziećmi w ciepłej wodzie, a potem usiedli na piasku i przypominali sobie razem jak się poznali.
- Życzyłbym, aby każdy zakochany miał tak jak my - Liam uśmiechnął się i popatrzył na spokojną tafle wody.
- Napiszmy książkę, jak żyć w małżeństwie - odpowiedziała Jasinda i zgodziła się w myślach ze swoim mężem. Jakimś szczęściem, nie ma żadnych konfliktów w rodzinie. Bóg naprawdę jej pomaga. Kocha swoje życie i nie chciałaby go zamienić, nigdy.




Nooooo… Wyszło zupełnie inaczej niż chciałam, gorzej o.O Ale walić to :D Zachęcam do komentowania, czy co tam chcecie ;) I tak, brałam pomysł z teledysku Mine :D
Monika (@orangedirection)

2 komentarze:

  1. słodkie ♥♥
    naprawdę fajnie, czekam na więcej ; DD

    OdpowiedzUsuń
  2. Urocze!<33
    Napisz coś jak najszybciej!♥♥

    OdpowiedzUsuń